Wyniszczający perfekcjonizm: jak się przed tym uchronić?

Perfekcjonizm

Chętnie patrzymy na perfekcjonizm jak na mocną cechę. Przecież fajnie jest pochwalić się ciężko przepracowanymi godzinami. Zapominamy jednak, że ten sam perfekcjonizm bardzo często niszczy relacje, odbiera radość i satysfakcję życia. Naprawdę warto płacić taką cenę?

Kojarzycie Google Cementary? To strona internetowa, która zbiera wszystkie „zabite” projekty przez tego giganta technologicznego. Jest ich tam całkiem sporo! 

Paradoks jednak jest taki, że ja również mam taki cmentarz „przedwcześnie zmarłych” projektów. Od Google różni mnie jednak jedna bardzo prosta rzecz. Prawie zawsze głównym „mordercą” projektów jest mój wewnętrzny perfekcjonizm i nadmierne skupienie na detalach. 

Ten artykuł to zbiór wiedzy i umiejętności, które na co dzień pomagają mi i moim klientom w tej nierównej walce. Bo przecież każdy wróg ma swój słaby punkt. Jednak żeby móc go wykorzystać, najpierw trzeba o nim wiedzieć.

Ten artykuł jest cennym uzupełnienie darmowego ebook’a, w którym dzielę się dodatkowymi 10 sposobami radzenia sobie z kryzysem zawodowym prowadzącym do wypalenia.

GOTOWOŚĆ walki z perfekcjonizm

Jak perfekcjonizm niszczy ludziom życie

Perfekcjonizm odbiera elastyczność, utrudnia dostosowanie się do wymagań sytuacji i koncertuje uwagę na działaniach, które z perspektywy rozwiązania problemu nie są najważniejsze. Pochłania mnóstwo czasu i wysiłku, często utrudniając zakończenie zadania. 

W konsekwencji lista tematów do ogarnięcia narasta. Coraz mniejsza ilość zadań kończona jest na czas. Pojawia się frustracja wraz z masą negatywnych myśli. Wszystko to wpływa na ocenę samego siebie. Poczucie skuteczności nurkuje w dół. A sytuacja nabiera tempa. Wszystko się zapętla.

Kolejne w kolejce stoją relacje. Zarówno te prywatne jak i zawodowe. Szef się pieni, że temat leży, a życiowy partner ma już dość tego, że każdy wieczór musi spędzić sam. Zresztą, co z tego! Nawet jak siedzi się obok, to myślami jest się gdzieś indziej.

Czarne chmury wydają się gęstnieć, eliminując błękitne niebo. Każdy dzień zaczyna wypełniać lęk i obawa, że sytuacja znowu się powtórzy. W konsekwencji zabranie się do kolejnego obowiązku poprzedza wewnętrzny opór i strach, że znowu nie wyjdzie.

Dalej są już tylko trzy drogi. Pierwsze dwie dotyczą metamorfozy początkowego perfekcjonizmu. Najczęściej przeradza się on w zaburzenie obsesyjno-kompulsywne albo całkowicie blokuje działanie i podejmowanie wyzwań. W skrócie: utrata radości z życia.

Trzecia droga to praca nad uelastycznieniem własnego podejścia, czyli budowa umiejętności, które pozwolą realizować to co dla nas ważne i cieszyć się tym.

Po drodze czeka jeszcze jedna pułapka. Duża część klientów, z którymi pracuję, początkowo zgłasza zupełnie inny obszar problemowy. Dopiero z czasem dochodzimy do prawdziwego źródła trudności.

Wygrana na punkty

Walka z wewnętrznym perfekcjonizmem przypomina bokserski pojedynek, w którym nie ma szans na nokaut w pierwszej rundzie. Jak zatem podejść do takiego przeciwnika?

Pokonać go na punkty w TRZECH RUNDACH.

PIERWSZA RUNDA: nauczenie się zauważania wewnętrznych „perfekcjonistycznych komunikatów” podsuwanych przez umysł. Dla ułatwienia można zrobić prostą listę tych, które już dobrze znacie. Dzięki temu łatwiej będzie rozpoznać nowe „mutacje”.

DRUGA RUNDA: jasne określenie celu i sensu, który jest fundamentem podejmowanego zadania/czynności. W ten sposób w chwili ataku będziecie mogli odwołać się do tego, PO CO rozpoczęliście pracę. Gdy jest to jasne i precyzyjne, łatwiej jest ruszyć dalej POMIMO „perfekcjonistycznego komunikatu”.

TRZECIA RUNDA: Wypełnianie swoich zadań i obowiązków do końca również wtedy, gdy perfekcjonizm atakuje i próbuje skupić uwagę na czymś zupełnie innym. To wymaga gotowości i akceptacji, że będą temu towarzyszyć nieprzyjemne emocje i odczucia. Tak samo jak bokser, który godzi się przyjmować ciosy przeciwnika i realizować własną taktykę najlepiej jak potrafi.

PODPOWIEDŹ: Zaczynając tę serię pojedynków, warto pamiętać, by skupić się na jednym małym zagadnieniu, zamiast atakować każdy obecny element perfekcjonizmu w naszym życiu. W ten sposób nasz wewnętrzny przeciwnik się „zmęczy”, dozna jednej bolesnej porażki i łatwiej będzie go pokonać w innych fragmentach życia. 

Perfekcjonizm jak niemal wszystko w życiu posiada dwie strony medalu. Czasami pozwala nam się „chwalić”, by innym razem odbierać to, co najcenniejsze. Najważniejsze jednak, by ta spirala nie zaciskała się i nie utrudniała realizacji tego, co dla nas ważne. 

Niekiedy, by wygrać tę walkę, wystarczą te trzy kroki. Innym razem potrzebna jest osoba z zewnątrz, która pomoże w przygotowaniu do walki w ringu. Pokonajcie tego przeciwnika i nie dajcie mu się wypalić!

Powodzenia,

Maciej Jankowski