To dzięki tej wiedzy zacząłem na nowo cieszyć się z tego, co robię

myśli

Oczyma wyobraźni widziałem tą tragedię, która miała się wydarzyć. Umysł przekonał mnie, że to nie może skończyć się dobrze. Uwierzyłem mu, a Ty? Dałbyś się mu przekonać?

To było już ładnych parę lat temu, kiedy pracowałem przy jednej z głównych ulic w Poznaniu. Charakteryzowała się ona tym, że ruch praktycznie tam nie ustawał. W konsekwencji po pewnym czasie nie słyszało się go wcale (choć on ciągle tam był).

Podobny mechanizm występuje u każdego z nas w przypadku myśli. Umysł pracuje nieustanie. Kategoryzuje, przewiduje, wyjaśnia, obawia się i osądza. Non-stop, a my po prostu się do tego przyzwyczailiśmy i zwyczajnie tego nie zauważamy.

I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie jeden drobny szczegół. Czasami dajemy mu się za bardzo przekonać i patrzymy na świat przez pryzmat „przewidywań” umysłu.

Nie zawsze dobrze się to kończy, co objawić może się wypaleniem zawodowym, utratą sensu życia, bezsennością, depresją, lękiem i wieloma innymi problemami.

Dlatego teraz krok po kroku wyjaśnię Ci jak nie wpaść w tą pułapkę.

W sidłach umysłu

Tak jak prawie wszystko w życiu, tak i problemy z myślami mogą rozwijać się powoli. Początkiem mogą być codzienne trudności takie jak np:

  • strach o pracę i swoją przyszłość
  • stres i długie godziny pracy
  • ścisła, brutalna hierarchia, dająca Ci poczucie bycia ostatnim „w przewodzie pokarmowym”
  • poczucie bycia nieistotnym, nieważnym (także pod kątem myśli i emocji)
  • wrażenie bycia postrzeganym jako „projekt” lub „liczba w tabeli”, a nie człowiek
  • utrata sensu i poczucia istotności dla wykonywanych zadań
  • brak perspektyw rozwoju i dochodzenie do potocznie nazywanego „szklanego sufitu”

Czy to są wszystkie możliwe scenariusze? Oczywiście, że nie. Nie chodzi jednak o ich wypisanie tutaj, a bardziej o to, co z nimi zrobisz. Wyjścia są dwa.

W konfrontacji z umysłem

Umysł, tworząc oraz komentując, zachęca do patrzenia na sytuację przez jego pryzmat i potrafi być w tym bardzo przekonujący. Jednak, czy perspektywa JEDEN WYBRANEJ MYŚLI, która akurat przebiła się do świadomości, jest tą prawdziwą?

Niestety nie.

Rzeczywistość pozostanie rzeczywistością, a myśl myślą, bez względu na to, jak przekonywująco się prezentuje.

Dlatego mam Ci do przekazania dwie ważne rzeczy, które Ci pomogą.

Pierwsza jest taka, że nie musisz patrzeć Z PERSPEKTYWY MYŚLI. Możesz zacząć PATRZEĆ NA MYŚLI, jak no coś, co po prostu zauważasz. To pierwszy i szalenie ważny krok. Czyli zauważanie i dystansowanie się od myśli.

To trochę jak ze znakiem przy drodze. Może być on mały, duży, kolorowy, krzywy, błyszczący i tak dalej. Nie chodzi jednak o to, byś przy każdym takim znaku się zatrzymywał i go analizował. Tylko zauważał, że był i robił to, co OSOBIŚCIE uważasz za słuszne (biorąc pod uwagę resztę aspektów sytuacji).

No chyba, że dalej uważasz, że każdej myśli należy słuchać, bo zawsze są prawdziwe i słuszne. Wtedy zrób mały test. Zabierz kartkę i przez dłuższą chwilę wypisuj pojawiające się myśli.

Zapewniam Cię, że nie chciałbyś wykonać wszystkich zapisanych tam rzeczy 😉

Ostatnia sprawa, czyli jak pokonać naprawdę bolesną myśl/wyobrażenie umysłu.

Czuję mdłości na samą myśl o tym, że…

Spójrz, że już samo popularne powiedzenie „mam mdłości na samą myśl” pokazuje siłę z jaką potrafi na nas działać „twórczość” umysłu.

Umiejętność radzenia sobie z tym, to jak odzyskanie wolności i kontroli nad własnym życiem. Najprostszym sposobem na to jest nauczenie siebie samego „nazywania myśli”.

Wtedy przestajesz mówić „Muszę dzisiaj wysłać ten projekt do testów”. Zamiast tego ucz samego siebie dystansu do myśli po przez stwierdzenie „Zauważyłem myśl, że mam dziś do oddania projekt do testów”.

Przyznasz, że wydźwięk jest zupełnie inny?

W ten sposób możesz odnosić się do:

  • myśli: „zauważyłem taką myśl, że…”
  • uczuć: „doświadczyłem takie uczucia, że…”
  • wspomnień: „naszło mnie takie wspomnienie, że…”
  • pragnień/chęci: „doświadczam tendencji do…”

Nadszedł czas działania

Gotowy przetestować się w bojach?

1. Weź czystą kartkę papieru i napisz na niej aktualnie najbardziej dręczącą Cię myśl.
2. Połóż ją przed sobą i przez krótką chwilę się jej przyjrzyj.
3. Teraz odwróć tą kartkę. Na drugiej stronie napisz tą samą myśl, ale poprzedź ją stwierdzeń „Zauważyłem, że mam taką myślę, że…” i połóż tą kartkę przed sobą.
4. Przyjrzyj się „tej nowej wersji”. Czujesz różnicę w swoim własnym podejściu?

Nie będę Cię jednak kłamał, rozwój tej umiejętności wymaga treningu. Nie ma tu magicznej różdżki (takowe po prostu nie istnieją). To proces. Jednak nagroda jest naprawdę warta wysiłku.

Dzięki temu masz szansę uwolnić się m.in. od strachu, lęków, czy obaw powiązanych z sytuacjami, które wymieniałem na początku artykułu.

Możliwe również, że na swej drodze spotkasz myśli/uczucia, które będą wymagać głębszego przepracowania z psychologiem. To również jest normalne.

Wyjątkowo to ja mam prośbę do Ciebie. Myśli ma każdy z nas i każdy z nas się z nimi zmaga. Jeżeli uważasz mój artykuł za pomocny, proszę udostępnij go. Dzięki temu grono wspólnie powiększymy grono osób niewypalonych.

Bo przecież każdy ma prawo do radości z życia!

Trzymaj się,

Maciej

Bibliografia:

  1. Hayes, S. C. (2005). Get out of your mind and into your life: The new acceptance and commitment therapy. New Harbinger Publications